Kiedy miałam kilka lat, uwielbiałam swoje włosy. Kolor, który wtedy miałam naprawdę bardzo mi się podobał, był wtedy coś w stylu karmelowego? Nieważne, ale naprawdę wtedy nie sprawiały mi problemów. Były proste i już. Problemy zaczęły się, kiedy skończyłam 13 lat. Włosy zaczęły się buntować. Puszyły się niemiłosiernie - tak wtedy myślałam. Rozczesywałam je kilka razy dziennie, ponieważ tworzyły się kołtuny. Spędzałam kilka godzin tygodniowo na przeszukiwaniu informacji, co zrobić, aby włosy się nie puszyły, jakie kosmetyki, itd. Na pewno wiecie o czym piszę. Wszędzie były polecane, reklamowe kosmetyki do włosów niesfornych, darujmy sobie nazwy. No więc, jeśli reklamują to to dobre musi być, co nie? Także leciałam z uśmiechem do sklepu i z dumą wracałam do domu z reklamowanym kosmetykiem i wierzyłam, że moje włosy w końcu będą ładne i przestaną się puszyć. Nie przestały. Kosmetyki, które kupowałam, na które wydałam fortunę okazały się być badziewne. Był czas, kiedy już nie miałam siły na walkę z włosami. Nosiłam kucyk lub koka i było po problemie, do pewnego czasu.
Od tamtego czasu nie farbuję, czyli ponad półtora roku. Postanowiłam, tak na serio, skończyć z prostowaniem, farbowaniem i innymi rzeczami. Zaczęłam używać odżywek, zamiast ręcznika używałam koszulki bawełnianej, po myciu- ugniatałam włosy. Włosy zaczęły w końcu jakoś wyglądać, były to lekkie fale. Z każdym myciem byłam coraz bardziej podekscytowana. Włosy kręciły się coraz bardziej, a ja słyszałam coraz więcej komplementów na temat włosów i tak wtedy zbiegło się, że powstała cudowna grupa - Curly Girls Polska - pielęgnacja kręconych włosów. Trafiłam tam z innej włosowej grupy. Teraz to jest prawdziwa kopalnia wiedzy. Cieszę się, że powstało takie miejsce, bo naprawdę - uwierzcie lub nie - atmosfera jest genialna. Każdy może liczyć na pomoc. To, jak wyglądają moje włosy jest efektem tego, że zaczęłam świadomą pielęgnację. Nauczyłam się analizować składy kosmetyków. Wykluczyłam ze swojej pielęgnacji silikony oraz substancje, które uważane są za groźne. W Polsce bardzo trudno znaleźć kosmetyki do włosów, które są bez oblepiaczy oraz choć trochę z wartościowym składem. Ale jak widać - da się.
W tym momencie mogę szczerze powiedzieć, że jestem szczęśliwa z tego powodu, że mam kręcone włosy, których kiedyś nienawidziłam. Nie chciałabym mieć prostych włosów, chociaż są one łatwiejsze w pielęgnacji. Kocham eksperymentować z moimi włosach, sprawia mi to naprawdę sporą przyjemność i pomyśleć, że jeszcze niedawno myślałam nad prostowaniem keratynowym... 😊
Na powyższym drugim zdjeciu - tak moje włosy prezentują się teraz. :)
To co, zaczynamy? Zapraszam do następnego posta, który już na Was czeka! :)
Ale masz przepiękne włosy, chciałabym takie mieć!
OdpowiedzUsuńMój blog
Bardzo ładne włoski, ja osobiście mam proste i blond i nawet je lubię :)
OdpowiedzUsuńPiękne loki :)
OdpowiedzUsuńMoje włosy przypominają mi Twoje przed metamorfozą. Zakupiłam swój ukochany stylizator i od dziś zaczynam tworzenie loków ZNÓW:)
OdpowiedzUsuńBardzo przydatny blog.
Historia podobna do mojej, przy czym u mnie ta metamorfoza trwa - od kilku lat. :-)
OdpowiedzUsuńOstatnio dość sporo skróciłam włosy, ale skręt jest coraz lepszy. :-)